Albania - Półwysep Rodonit (Kepi i Rodonit)

 

Półwysep Rodonit to naturalna perełka Albanii. Dzika przyroda połączona z zabytkami wkomponowanymi w wybrzeże. To idealne miejsce dla osób chcących poobcować z historią Albanii. Można tu znaleźć romantyczne ruiny zamku, zabytkowy kościół jak i bunkry rozsiane po całym półwyspie.

Pierwszy raz na Półwyspie Rodonit byliśmy w 2019 roku. Niestety wtedy nie udało nam się zwiedzić tego pięknego miejsca, bo nasze auto zakopało się w piasku po silnik i w głowie nie mieliśmy już zwiedzania. Na szczęście udało nam się zorganizować silną ekipę Albańczyków i Francuzów którzy nas wyratowali z opałów.
Choć wtedy do śmiechu nam nie było, dziś wspominamy to jako jedną z wielu naszych przygód.

Ruiny Klasztoru przy Kościele Św. Antoniego

Ponownie na Półwysep Rodonit dotarliśmy pod koniec kwietnia 2023 roku. Jadąc malowniczą, krętą drogą mogliśmy zaobserwować jak mocno zmienia się teren wokół przylądka. Miejsce gdzie kilka lat temu zakopaliśmy się samochodem dziś praktycznie nie istnieje. Morze wdarło się w głąb lądu i zabrało 100 metrów plaży.
Dziś z dotarciem do półwyspu nie ma problemu. Droga jest wyasfaltowana choć już trochę dziurawa, jeszcze kilka lat temu bez samochodu 4x4 lepiej było nie ryzykować. Może dzięki temu, że tak późno zabrano się za renowację drogi, to miejsce nie jest jeszcze zadeptane przez turystów i dużo zachowało ze swojej tajemniczości i naturalności.

Plaża w pobliżu Kościoła Św. Antoniego 

Wjazd na półwysep jest płatny i nie ważne czy jest sezon czy też nie. Po uiszczeniu opłaty i wysłuchaniu zakazów i nakazów od młodego chłopaka który podnosił szlaban, ruszyliśmy w stronę pokaźnego parkingu. Po dotarciu na miejsce stwierdziliśmy, że po za kilkoma turystami i zgrają psów nie ma nikogo. Jednak podróżowanie po za sezonem ma swoje plusy. 😊 Rodonit należał do nas.

Po zaparkowaniu samochodu na parkingu ruszyliśmy w stronę plaży. Naszym oczom ukazał się mały kamienny kościół wraz z ruinami. Zabytkowy budynek kościoła św. Antoniego położony jest tuż przy morzu, wiedzie do niego niedawno wybudowany kamienisty trakt, prowadzący także do plaży.

Kościół świętego Antoniego 

Kościół św. Antoniego na przylądku Rodonit ufundowała siostra albańskiego bohatera narodowego Gjergja Kastrioti – Skenderbega. W XV wieku kościół stał się siedzibą franciszkanów imienia św. Klary.
Kościół i klasztor funkcjonowały do 1852 r., kiedy to zespół budynków został zniszczony w wyniku silnego trzęsienia ziemi, ruinami były aż do 1978 r. Po upadku komunizmu w 1990 roku, dzięki zasługom księdza Zefa Pllumi, kompleks został
zwrócony franciszkańskiemu zakonowi „Zoja Nunciatë”. W roku 2000 pod jego opieką dokonano całkowitej odbudowy kościoła i części klasztoru.
We wnętrzu kościoła nadal można zobaczyć częściowe pozostałości
oryginalnych malowideł ściennych przedstawiających niezwykłe symbole.
Kościół św. Antoniego jest otwarty dla zwiedzających codziennie poza środami od 8 do 16.
My oczywiście przyjechaliśmy w środę i tym razem nie udało nam się zobaczyć środka. 🙁

Kościół Św. Antoniego wraz z ruinami Klasztoru odrestaurowane w 2000 roku

Po obejrzeniu Kościoła z zewnątrz 😏 ruszyliśmy w kierunku plaży.
Rodonit to nie tylko ruiny zamku czy zabytkowy kościół, to przede wszystkim bunkry rozsiane po całym półwyspie. Wiele z nich pozostawiono samym sobie. Kilka próbowano odnowić ale niestety nieudolnie. Największy bunkier znajdujący się przy plaży w pobliżu parkingu przerobiono na restaurację ciągnącą się wraz z całym zapleczem pod nadmorskim wzgórzem. Niestety zwiedzić się go nie udało, bo wejście znajduje się wewnątrz restauracji. Zapewne teraz robi za przechowalnie leżaków, stolików i piwa
🙂

Bunkry na plaży

Z plaży rozpościera się piękny widok na Morze Adriatyckie 


Kolejnym naszym celem był Zamek Rodonit. Wróciliśmy na parking z którego prowadziła ścieżka do ruin.
Spacerując w kierunku zamku który znajduje się na samym cyplu naszym oczom ukazał się punkt obserwacyjny i sterowanie ogniem artyleryjskim wraz z punktem dowodzenia znajdującym się wewnątrz góry (jeśli się mylę to mnie poprawcie).
Wejście do bunkrów od dołu jest niemożliwe, ponieważ wejścia do wnętrza góry są zamurowane. W niektórych wejściach widać że podjęto próbę odkucia cegieł ale śmiałka czekało ogromne rozczarowanie bo po drugiej stronie był tylko piach. Z tego wynika że wejścia zostały zasypane i zamurowane dla bezpieczeństwa. Widać że miejscowi mieli pomysł na przekształcenie tego miejsca w knajpę, próbowano nawet doprowadzić prąd ale chyba ten pomysł upadł, bo nic się tam nie dzieje. Dziś dolne bunkry robią za schronienie dla zwierząt które są tam wypasane.
Aby dotrzeć do punktu obserwacyjnego trzeba mocno się nagimnastykować, bo wejście jest dość strome, piach osuwa się spod nóg i jest mnóstwo kolczastych krzaków. Wysiłek się jednak opłaca, bo widok się oszałamiający. Wejścia bezpośrednio do bunkru nie ma, trzeba się przecisnąć przez wizjer. Dalej już idzie gładko.

Punkt obserwacyjny

Po spenetrowaniu wnętrza bunkru wreszcie ruszyliśmy do zamku. Po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazały się dość mocno zniszczone przez ząb czasu, a zwłaszcza siły natury ruiny zamku.
Zamek Rodonit (Kalaja e Rodonit) zwany też Zamkiem Skanderbega położony jest niemal na samym koniuszku półwyspu.
Powstanie fortyfikacji datuje się na lata 1451-52, a dalsza rozbudowa trwała nawet do 1463 roku. Twierdza powstała z rozkazu Skanderbega.
Fortyfikacja składała się niegdyś z ponad 100 metrowego muru obronnego, który ciągnął się z jednej na drugą stronę przylądka oraz czterech baszt na końcach murów. Całość była otoczona fosą z wodą morską.
Kiedy w 1466 roku zakończyło się oblężenie Krujë, Skanderbeg uciekł do zamku Rodoni. To stąd ewakuował się statkiem do Brindisi. Uważano, że w 1467 roku zniszczono zamek przez wojska osmańskie. Został odrestaurowany przez Republikę Wenecką w 1500 roku.
Część fundamentów znajduje się obecnie pod wodami Adriatyku w wyniku korozyjnego ruchu fal morskich.


Planując podróż po Albanii warto wpisać sobie na listę do zobaczenia Półwysep Rodonit. Pasjonaci historii, bunkrów i jeszcze dzikich miejsc na pewno się nie rozczarują. My zapewne jeszcze kiedyś powrócimy na przylądek, aby zobaczyć jak się zmienił w przeciągu lat.


Komentarze

  1. Anonimowy2/2/25 16:10

    Przepiękne miejsce, aż dziwne że nie zagospodarowane pod kątem turystycznym.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Polska - Inwałd Park

Bułgaria - Jaskinia Devetashka (Devetashka Cave)

Polska - Ruiny Zamku Bolczów w Janowicach Wielkich

Polska - Zamek Bolków

Polska - Mauzoleum Schlesier Ehrenmal w Wałbrzychu - Totenburg

Polska - Skalna Czaszka w Górach Stołowych

Polska - Tajemnicza śmierć w Górach Stołowych

Albania - Akwedukt Alego Paszy w Bënça

Albania - Ruiny Zamku Rodonit zwane także Zamkiem Skanderbega ( Kalaja e Rodonit )

Polska - Ruiny zamku krzyżackiego w Radzyniu Chełmińskim