Polska - Zamek Królewski w Nowym Sączu i Baszta Kowalska
Zamek Królewski w Nowym Sączu - został wzniesiony przez króla Kazimierza Wielkiego w latach 1350-1360 roku. Wybudowano go na skarpie w obrębie fortyfikacji miejskich Nowego Sącza. Po między dwoma rzekami: Dunajca i Kamienicy. W przeszłości zamek posiadał dwie baszty narożne, wieżę, budynek mieszkalny i przedzamcze. Do dziś zachowały się resztki murów obwodowych oraz zrekonstruowana Baszta Kowalska. Obecnie na terenie ruin zamku znajduje się park miejski.
Zamek powstał w XIV wieku w północno-zachodniej części Nowego Sącza. Krótko po wybudowaniu stał się siedzibą urzędu grodzkiego, starosty grodowego i kasztelanii. Przede wszystkim pełnił on funkcję obronną. Od miasta oddzielony był głęboką fosą i murem z bramą. W 1370 roku gościem zamku był Ludwik Węgierski, podążający do Krakowa aby zostać królem Polski. Jesienią 1384 roku Nowy Sącz gościł pretendentkę do tronu – przyszłą królową Jadwigę Andegaweńską, która to 16 października tego samego roku w Krakowie została koronowana przez arcybiskupa gnieźnieńskiego na króla Polski.
| Ruiny Zamku w Nowym Sączu |
W czasie najazdu Szwecji na Polskę 1655-1660 roku zamek znacząco ucierpiał, a jego odbudowę utrudniał kryzys gospodarczy jaki panował w XVII wieku. Los zamku przypieczętował pożar który wybuchł w 1768 roku. Wywołany przemarszem konfederatów barskich i ich nieostrożnym zachowaniem, który zniszczył zamek.
W czasach zaborów władze austriackie, które przejęły majątki królewskie, częściowo odremontowały zamek, aby wykorzystać go na biura policji. W sierpniu 1813 r. potężna powódź podmyła zamkową skarpę, w wyniku czego do Dunajca osunęło się zachodnie skrzydło zamku. Pozostałą część w 1838 przeznaczono na koszary i magazyny wojskowe, a w 1846 r. przekształcono zamek w więzienie. W 1848 r. rząd sprzedał zamek miastu, które z powodu braku pieniędzy na remont wynajęło go wojsku austriackiemu z przeznaczeniem na magazyny w których trzymano mundury i broń.
| Baszta Kowalska |
Do częściowej odbudowy zamku wraz z restauracją baszty doszło w 1905 r. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości prowadzone były dalsze prace konserwatorskie zakończone w 1938 r. Otwarto wówczas w murach zamku Muzeum Ziemi Sądeckiej.
| Wejście na mury Baszty Kowalskiej |
Podczas okupacji Niemcy przejęli zamek i zamienili go w koszary i skład amunicji. W 1945 r. kilku żołnierzy Batalionów Chłopskich pod dowództwem Tadeusza Dymela wysadziło zamek. W ten sposób zlikwidowali skład amunicji zmagazynowanej na zamku. Na skutek czego zabytek ten uległ prawie całkowitemu zniszczeniu.
W czasach, kiedy wojska szwedzkie zalały prawie całą Polskę, król Jan Kazimierz musiał uciec z kraju. Opuszczając granice swego królestwa jedną z ostatnich nocy spędził na zamku sądeckim. Legenda mówi, iż to właśnie wtedy dworzanie królewscy wraz z wtajemniczonymi mieszczanami ukryli w przepastnych lochach fortecy liczne skarby, których ilość i ciężar opóźniały królewski orszak. Gdy Szwedzi zajęli zamek, podczas tortur wymusili na jednym z mieszczan informacje o ukrytym skarbie. Ujawnił on tajemne wejście do podziemi, w których ukryto bogactwa. Aby się tam dostać, trzeba było zejść po linie w głęboką otchłań prowadzącą pod Dunajec. Odważyło się na to dwóch szwedzkich żołnierzy, którzy z pochodniami opuścili się w przepaść. Po jakimś czasie usłyszano głuchy huk i wejście do podziemi zawaliło się. Nikt więcej ani śmiałków ani skarbów nie zobaczył. Do dziś jednak wśród sądeczan krążą opowieści o zaginionych skarbach i tajemniczym przejściu pod Dunajcem.
Legenda
Legenda związana z zamkiem dotyczy źródełka, które wypływało u podnóża Baszty Kowalskiej. Jego woda nigdy nie zamarzała nawet podczas dużych mrozów i miała siarkowy posmak. W jego pobliżu straż na zamku pełnili młodzi i odważni rycerze. Co jakiś czas jednak któryś z nich znikał bez wieści. W końcu znalazł się śmiałek, który uzbrojony w halabardę, święconą kredę i różaniec stanął nieopodal źródełka. Kredą zakreślił wokół siebie krąg i czekał, co się wydarzy. Po północy usłyszał piękne śpiewy, muzykę i wyłaniające się ze źródełka nimfy, które zapraszały go do tańca. Zrozumiał, że to one były przyczyną zguby rycerzy i nie wychodząc z poświęconego kręgu rzucił do źródełka różaniec. Woda zasyczała, a nimfy przemieniły się w obrzydliwe czarownice i odleciały w noc. Niestety po źródełku nie ma dziś śladu, zostało podobno zasypane podczas wybuchu w 1945 roku.
Komentarze
Prześlij komentarz