Turcja - Bunkry w Zatoce Kocadere
Będąc w podróży kamperem często wybiera się nowe trasy, tak aby zobaczyć coś nowe, innego, czego się wcześniej nie widziało. Odnajduje się miejsca o których nie ma informacji w żadnych przewodnikach, bo uznaje się je za mało istotne, nie atrakcyjne lub po prostu bezwartościowe. Nam podczas jednej z takich podróży po Turcji, udało się odkryć miejsce, o którym nie ma informacji, ba nawet nie jest zaznaczone na żadnej mapie. Dotrzeć tam to nie lada wyzwanie. Gdyby nie przypadkowi miejscowi za którymi podążyliśmy samochodem, nigdy byśmy nie odkryli plaży z bunkrami zatopionymi w morzu.
Turyści się tam nie zapuszczają. Zjazd z autostrady nie jest w żaden sposób oznaczony. Bo i po co? Skoro droga to szutrówka prowadząca do samotnego gospodarstwa i pola, które po silnych opadach zamienia się w bagno. Przejezdnemu nawet nie w głowie zjechać w teren z którego może się się już nie wydostać. Z nami jest trochę inaczej, my lubimy wyzwania i miejsca na uboczu.
Po raz pierwszy gdy zapuściliśmy się w nieznane, była obawa, że możemy gdzieś się zakopać i już nie wyjechać. W końcu droga którą jechaliśmy prowadziła przez pole w niektórych miejscach przemieniające się w grząski teren. Gdy dotarliśmy do końca szutrówki, naszym oczom ukazała się plaża z zatopionymi bunkrami i zatoka z której Rzeka Kocadere uchodziła do Morza Śródziemnego.
Było to piękne miejsce. Wzdłuż zatoki prowadziła szutrowa droga obsadzona kamieniami, a od strony morza wybudowany był kamienny murek. Miejsce to okazało się bardzo oblegane przez miejscowych rybaków, którzy docierali tu łódkami, skuterami wodnymi od strony morza lub po prostu przyjeżdżali na motorkach, rowerach od strony lądu. Myśleliśmy że będą na nas jakoś krzywo patrzeć, że tu wjechaliśmy, ale ich nastawienie było bardzo pozytywne. Ostrzegali tylko aby nie zostawać podczas deszczu, bo możemy mieć problem z wyjazdem. My i nasze szczęście. Dopadła nas burza, ale na nasze szczęście nie spadło tyle deszcze żeby zamienić pole w błotnistą ślizgawkę. W nocy dało się słyszeć żabie koncerty. Było ich miliony ale to dodało uroku temu miejscu.
Na środku zatoki Kocadere w pobliżu ujścia rzeki do morza, stał samotny rozpadający się bunkier. Może kiedyś było ich tu więcej ale nie pozostał po nich ślad, chyba że pod wodą. W chwili obecnej bunkier robi za dom dla mew i innych ptaków.
Od strony Morza Śródziemnego praktycznie na plaży było ich trochę więcej. Widać że warunki atmosferyczne, ząb czasu jak i samo morze zrobiło swoje. Bunkry po prostu się rozpadają.
Są to pojedyncze bunkry z okienkami strzelniczymi. Nie ma schodków w dół więc są jednokondygnacyjne. Podczas naszej pierwszej wizyty w tym miejscu, wszystkie bunkry stały w wodzie. W 2023 roku gdy ponownie udało nam się dotrzeć do zatoki Kocadere. Jeden bunkier stał bezpośrednio na plaży i było można do niego zajrzeć.
Plaże niestety są bardzo mocno zanieczyszczone, nie tylko przez roślinność morską ale przede wszystkim przez śmieci które wyrzuca morze i miejscowi którzy przyjeżdżają tu na połowy. Tu nikt nie dba o ten kawałek plaży, bo nie ma sensu, tu i tak turyści nie docierają.
Na początku 2024 roku, gdy wybraliśmy się do Turcji musieliśmy ominąć plażę z bunkrami, bo nie dało się przejechać przez zalane błotniste pole. Nie ma się co dziwić był to marzec, woda stała wszędzie. Tym razem przyroda nas pokonała.
Jedno jest pewne, że wolimy odkrywać właśnie takie miejsca jak Zatoka Kocadere z bunkrami, niż zatłoczone głośne miasta i oklepane miejsca turystyczne.
Komentarze
Prześlij komentarz