Rumunia - Twierdza Șoimoș (Cetatea Șoimoș)
Zameczki, zamki, zamczyska… a najlepiej takie, które są już tylko ruinami, skrywającymi pod warstwą ziemi, gruzu i krzaków tajemnice minionych lat. W Rumunii takich miejsc jest od groma. Niestety, wiele z nich do dziś czeka na swoją kolej najpierw na odkrycie, a dopiero potem na renowację.
Mam jednak słabość do włażenia tam, gdzie teoretycznie nie wolno. Im bardziej zaniedbane i zapomniane miejsce, tym ciekawiej. Jest w tym coś ekscytującego – cisza, historia i świadomość, że niewiele osób zapuszcza się w takie rejony. Oczywiście nie polecam takiego zwiedzania każdemu, bo po drodze naprawdę różne rzeczy mogą się wydarzyć… ale przygoda smakuje wtedy najlepiej.
Tym razem los zaprowadził nas do Lipovej niewielkiej miejscowości w zachodniej Rumunii, położonej w malowniczej dolinie rzeki Mureş. To jedno z tych miejsc, które na pierwszy rzut oka nie zdradzają swoich tajemnic, ale wystarczy spojrzeć w górę, by wiedzieć, że kryje się tu coś więcej.
Nad miastem, na wzgórzu Cioaca Tăutului, wznoszą się ruiny średniowiecznej twierdzy Șoimoș. To właśnie one są główną atrakcją Lipovej i trudno się temu dziwić nawet dziś robią ogromne wrażenie. Twierdza została zbudowana pod koniec XIII wieku przez rodzinę szlachecką, a jej pierwsze pisemne wzmianki pojawiają się już w 1278 roku.
Skąd wzięła się nazwa Șoimoș? Ma ona swoje korzenie w średniowiecznej tradycji hodowli sokołów, która była tu niegdyś praktykowana. Patrząc na otaczające wzgórza i szeroką dolinę rzeki, łatwo sobie wyobrazić, dlaczego właśnie to miejsce idealnie nadawało się do takiego zajęcia.
Nad miastem, na wzgórzu Cioaca Tăutului, wznoszą się ruiny średniowiecznej twierdzy Șoimoș. To właśnie one są główną atrakcją Lipovej i trudno się temu dziwić nawet dziś robią ogromne wrażenie. Twierdza została zbudowana pod koniec XIII wieku przez rodzinę szlachecką, a jej pierwsze pisemne wzmianki pojawiają się już w 1278 roku.
Skąd wzięła się nazwa Șoimoș? Ma ona swoje korzenie w średniowiecznej tradycji hodowli sokołów, która była tu niegdyś praktykowana. Patrząc na otaczające wzgórza i szeroką dolinę rzeki, łatwo sobie wyobrazić, dlaczego właśnie to miejsce idealnie nadawało się do takiego zajęcia.
Na początku XIV wieku, a zwłaszcza po 1315 roku, Șoimoș awansowała do rangi twierdzy królewskiej. Od tego momentu jej losy zmieniały się jak w kalejdoskopie była wielokrotnie przekazywana kolejnym rodzinom szlacheckim. Przełom nastąpił w 1446 roku, kiedy twierdza przeszła na własność Jana de Hunedoara, jednej z najważniejszych postaci tamtych czasów. Co ciekawe, formalne potwierdzenie jego władania nastąpiło dopiero kilka lat później w 1453 roku za panowania króla Władysława V. Historia Șoimoș to doskonały przykład tego, jak burzliwe i zmienne potrafiły być losy średniowiecznych twierdz.
Za panowania króla Macieja Korwina twierdza była obciążona hipoteką, przechodząc przez kolejne posiadłości, aż trafiła w ręce jego nieślubnego syna, Jana Korwina. Za jego pośrednictwem trafiła w ręce magnata Jerzego Brandenburskiego. Według dokumentu z lat 1513-1514, oprócz regularnej załogi, w czasie pokoju twierdzy strzegło zaledwie 12 żołnierzy. Jednocześnie w skład domeny twierdzy wchodziło 95 osad.
Jak wiele innych twierdz w tej okolicy, także Șoimoș nie uniknęła burzliwych wydarzeń. Została oblężona i zdobyta przez armię chłopską dowodzoną przez Gheorghe Doję, co ciekawe, stało się to po tym, jak sam garnizon twierdzy przyłączył się do rebeliantów. Historia potrafi naprawdę zaskakiwać.
Po klęsce powstania pod murami Timişoary twierdza szybko zmieniła właściciela. Przejął ją wojewoda Jan Szapolya, który wykorzystał sytuację do własnych celów. Kilka lat później mury Șoimoș zyskały już zupełnie inny charakter, twierdza stała się książęcą rezydencją Jana Zygmunta Szapolyi oraz jego matki, królowej Izabeli.
Twierdza Şoimoş, będąca rezydencją królowej Izabeli i jej małoletniego syna, Jana Szapolyi, stanowi niezwykły przykład architektury średniowiecznej. Z potężnymi kamiennymi murami i główną bramą na drewnianym moście zawieszonym na filarach nad wąwozem, twierdza wydaje się nie do zdobycia z zewnątrz. Po wejściu do środka zwiedzający odkrywa prawdziwe serce twierdzy. Wewnętrzny dziedziniec i ruiny komnat książęcych przypominają o ważnej roli, jaką fortyfikacje odegrały w historii.
W 1552 roku twierdza dostała się w ręce Turków, jednak jej los ponownie się odmienił w 1595 roku została wyzwolona przez wojska chrześcijańskie. Na tym jednak burzliwa historia się nie kończy. W latach 1599-1600 twierdza przeszła w posiadanie Michała Dzielnego. Na początku XVII wieku Șoimoș znów znalazła się pod panowaniem osmańskim i aż do 1688 roku pełniła funkcję bazy wojskowej.
Z biegiem czasu jej militarne znaczenie zaczęło jednak słabnąć. Rozwój artylerii w XVIII wieku sprawił, że średniowieczne mury przestały spełniać swoją obronną rolę. Ostatecznie twierdza została trwale opuszczona w 1788 roku i od tego momentu zaczęła powoli, ale nieubłaganie popadać w ruinę.
Paradoksalnie to właśnie utrudniony dojazd i pewne oddalenie od najbliższych miejscowości uchroniły ją przed jeszcze większym zniszczeniem z rąk człowieka. Obecnie Twierdza Soymos znajduje się w trwałej ruinie. Przeprowadzono kilka prac zabezpieczających mury ale na tym koniec.
Zwiedzając ruiny trzeba zachować ostrożność, bo nie są w żaden sposób zabezpieczone. Wiele potencjalnie niebezpiecznych miejsc zakrywają wysokie trawy i rozłożyste krzewy. Wejście na ruiny jest bezpłatne.
Wizyta w ruinach twierdzy Șoimoș to jedna z tych chwil, kiedy historia przestaje być tylko datą w książce, a zaczyna żyć na własnych zasadach. Spacerując wśród kamiennych murów, łatwo zapomnieć o świecie na dole i dać się ponieść wyobraźni, kto tu był, co widział i jak wyglądało życie w tych murach setki lat temu.
To miejsce nie jest wypolerowaną atrakcją turystyczną i właśnie w tym tkwi jego urok. Cisza, brak tłumów i lekko dziki charakter ruin sprawiają, że zwiedzanie ma w sobie coś z małej przygody. Widoki na dolinę Mureş tylko dopełniają całości i są świetną nagrodą za wejście na wzgórze.
Jeśli lubisz miejsca z duszą, z dala od utartych szlaków i nie przeszkadza Ci odrobina surowości, Șoimoș zdecydowanie warto wpisać na swoją listę. To jedno z tych miejsc, które nie krzyczy „atrakcja turystyczna”, ale zostaje w pamięci na długo.
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz